Nasz Zespół

Agnieszka Janikowska

Teatr towarzyszy mi od wielu lat i jest jedną z moich największych pasji. Swoją przygodę ze sceną rozwijałam podczas warsztatów aktorskich w Teatrze Damier, Teatrze Rawa Studio oraz Teatrze Żelaznym. Miałam przyjemność występować zarówno w spektaklach dramatycznych, jak i komediowych. Dzięki temu mogłam wcielić się w bardzo różnorodne postacie – od despotycznej myszy w bajce dla dzieci po postać inspirowaną prawdziwą historią Jodi Arias. Ta ostatnia rola była dla mnie jednym z największych aktorskich wyzwań. Wymagała zmierzenia się z niezwykle złożoną psychiką bohaterki i pokazania jej emocji w sposób autentyczny, bez uproszczeń i oceniania. To doświadczenie pokazało mi, jak wielką siłę ma teatr – pozwala zajrzeć w głąb człowieka i spróbować zrozumieć nawet to, co na pierwszy rzut oka wydaje się niezrozumiałe. Na co dzień pracuję w branży metalurgicznej i zbrojeniowej, a moją najważniejszą życiową rolą jest bycie mamą. To właśnie połączenie codzienności z artystyczną pasją przypomina mi, że nigdy nie jest za późno, by spełniać marzenia. Kocham dobre historie – zarówno te napisane przez życie, jak i te opowiadane na deskach teatru. W sztuce szukam autentycznych emocji, wzruszeń i odrobiny magii. Wierzę w siłę intuicji, fascynuje mnie tarot i wszystko, co pomaga lepiej zrozumieć człowieka. Myślę, że właśnie dzięki teatrowi możemy na chwilę zatrzymać się i poczuć coś prawdziwego.

Alona Zahurska

Miłość do aktorstwa towarzyszy mi od najmłodszych lat. Już jako dziecko czułam, że scena jest miejscem, do którego chcę należeć. Swoją aktorską drogę rozpoczęłam w 2022 roku, dołączając do kursów aktorskich w Teatrze Żelaznym. To właśnie tam odkryłam teatr od kulis i upewniłam się, że jest on moją największą pasją.

Od tego czasu nieustannie rozwijam swój warsztat, uczestnicząc w kolejnych projektach teatralnych i współpracując z inspirującymi reżyserami. Teatr jest dla mnie przestrzenią twórczej ekspresji, nieustannego rozwoju i odkrywania nowych możliwości. Każda rola pozwala mi spojrzeć na świat z innej perspektywy i przekraczać własne granice.

Moje doświadczenie sceniczne obejmuje udział w spektaklach: „Tragiczny Show” (reż. Anna Gamrot), „Shirley Valentine” (reż. Piotr Wiśniewski), „Koniec świata” (reż. Paulina Zdancewicz), „Iwona, księżniczka Burgunda”, w którym wcieliłam się w tytułową główną rolę Iwony (reż. Marta Wiśniewska), „Marcel i jego kobiety”, „Integracja”, „Żywoty świętych osiedlowych” (reż. Maciej Cierzniak) oraz „Sen nocy letniej” (reż. Dawid Kobiela).

Erik Gajdosech

Teatr to moje paliwo! Aktualnie pracuję już nad swoim dziesiątym spektaklem, tym razem to trzecia sztuka w ramach Grupy Teatralnej SKRAJNI, a w swoim dotychczasowym dorobku mam role w takich produkcjach jak: • Sen nocy letniej (Teatr Żelazny, reżyseria: Dawid Kobiela, scenariusz: William Szekspir) • Absolutnie fantastyczna wersja spektaklu Shirley Valentine (Teatr Żelazny, reżyseria: Piotr Wiśniewski, scenariusz: Willy Russell) • PATOFORMY (Teatr Żelazny, reżyseria: Dawid Kobiela, scenariusz: Magdalena Drab) W moim portfolio znajdują się również dwa spektakle autorskie, w których współtworzyłem sceniczną rzeczywistość: • (Nie)Wypowiedziane (Teatr Żelazny, reżyseria: Dawid Kobiela, scenariusz: zespół aktorski i Dawid Kobiela) • Koniec Świata (Teatr Damier, reżyseria: Paulina Zdancewicz-Piotrowska, scenariusz: Paulina Zdancewicz-Piotrowska) Prawdziwym guru moich umiejętności jest reżyser Dawid Kobiela, z którym pracowałem przez ponad cztery lata i to pod jego okiem stawiałem swoje pierwsze, odważne kroki sceniczne. A wszystko zaczęło się w 2021 roku, kiedy to trafiłem do Teatru Żelaznego – jeszcze w czasach, gdy jego siedziba mieściła się na piotrowickim dworcu PKP. Organizowane tam przez Martę Marzęcką-Wiśniewską i Piotra Wiśniewskiego warsztaty teatralne stały na bardzo wysokim, wręcz wymagającym poziomie i to właśnie dzięki temu wyjątkowemu miejscu bez pamięci zakochałem się w teatrze. Ta pasja pozwoliła mi mocno zaistnieć na lokalnych scenach, dzięki czemu zagrałem już w siedmiu miejscach w naszej metropolii – poza Teatrem Żelaznym występowałem też m. in. w DK „BECEK” w Bytomiu czy w MDK „Witosa” w Katowicach. Moja artystyczna ekspresja nie zamyka się jednak wyłącznie na deskach teatru, ponieważ aktualnie pracuję nad książką, która ma być moim własnym prezentem na nadchodzące 40. urodziny. Jeśli zaś chodzi o najbliższe marzenia związane ze sceną, to moim wielkim celem jest zagrać na deskach Teatru Miejskiego w Gliwicach. Ta cała miłość do polskiej kultury i sceny jest o tyle wyjątkowa, że sam pochodzę z Czech, a moja rodzina z Polską nie ma absolutnie nic wspólnego. Ja sam zakochałem się w tym kraju ponad 20 lat temu, gdy jeszcze nie lśnił tak jak teraz. Miałem przyjemność mieszkać w Łodzi oraz Warszawie, ale moim serdecznym faworytem bezkonkurencyjnie stały się Katowice. To pierwsze miasto wśród dziesiątki, w których mieszkałem, do którego zdecydowałem się świadomie wrócić. Z tym wszystkim wiąże się zresztą zabawny paradoks – otóż gdy próbuję grać w języku czeskim, nie wychodzi mi to tak dobrze jak w polskim. Wychodzi więc na to, że w każdym kraju jestem po prostu kimś zupełnie innym. Ta droga przyniosła mi wiele satysfakcji, ale też twardych wyzwań. Moje największe wyzwanie do tej pory? Zdecydowanie granie trudnym językiem szekspirowskim, ale do teraz czuję ogromną dumę, że dałem radę.

Janusz Rymar

Janusz Rymar to artysta, który od lat z powodzeniem łączy pasję do muzyki i teatru. Jest członkiem grupy teatralnej Skrajni, a swoje umiejętności sceniczne rozwijał podczas warsztatów teatralnych w Teatrze Żelaznym oraz warsztatów aktorskich realizowanych przez Teatr Damier pod kierownictwem Pauliny Zdancewicz-Piotrowskiej. Zdobyte doświadczenie pozwala mu swobodnie poruszać się pomiędzy różnymi formami scenicznej ekspresji, łącząc aktorstwo z muzyką.

Wystąpił w spektaklu „Zbrodnia jest kobietą”, gdzie zaprezentował nie tylko talent aktorski, ale również swoje możliwości wokalne. Wykonując przejmującą interpretację utworu „Roxanne”.

Muzyka od wielu lat stanowi ważną część jego życia artystycznego. Jako wokalista zespołu AWAKE oraz wcześniej związany z progmetalową formacją ANIMATE, współtworzył projekty muzyczne z pogranicza rocka i metalu, zdobywając doświadczenie podczas koncertów, festiwali i wydarzeń muzycznych. Charakterystyczna barwa głosu, energia sceniczna oraz umiejętność budowania relacji z publicznością sprawiają, że równie naturalnie odnajduje się na scenie muzycznej, jak i teatralnej.

Niezależnie od tego, czy występuje jako wokalista czy aktor, najważniejsze pozostają dla niego emocje, szczerość przekazu oraz pasja, którą dzieli z publicznością.

Katarzyna Musialska

Katarzyna Musialska to osoba od lat związana z teatrem i działalnością artystyczną. Choć o aktorstwie marzyła od najmłodszych lat, w młodości zabrakło jej odwagi, by podjąć próbę dostania się na studia aktorskie. Pasja do teatru nigdy jednak nie wygasła i po latach postanowiła wrócić do swoich marzeń, konsekwentnie rozwijając się artystycznie i zdobywając doświadczenie sceniczne.

Swoje umiejętności aktorskie rozwijała podczas warsztatów teatralnych w Teatrze Żelaznym, a także warsztatów realizowanych przez Teatr Damier pod kierownictwem Pauliny Zdancewicz-Piotrowskiej. Ukończyła również Studium Aktorskie przy Teatrze Śląskim, realizując marzenie, które towarzyszyło jej przez wiele lat, i poszerzając swój warsztat pod okiem profesjonalistów.

W trakcie swojej artystycznej drogi występowała w spektaklach warsztatowych „Podpucha”, „Shirley Valentine” oraz „Jakiś i Pupcze”, zdobywając cenne doświadczenie sceniczne i rozwijając swoje aktorskie umiejętności. Po ukończeniu warsztatów Teatru Damier wystąpiła również w spektaklach „Zbrodnia jest kobietą” oraz „Koniec świata”.

Dla Katarzyny teatr jest czymś więcej niż pasją – jest spełnieniem marzeń, które mimo upływu lat nie straciły na sile.

Katarzyna Suchaja

Moja przygoda ze sceną zaczęła się w czasach szkolnych. Dziś teatr to dla mnie coś więcej niż pasja – to sposób na patrzenie na świat i łapanie życiowej równowagi. Uwielbiam momenty, gdy publiczność przenosi się w wykreowany przez nas świat, a emocje tworzą autentyczną, poruszającą postać.

Swoje umiejętności (aktorstwo, świadomość ciała, improwizację) rozwijałam na warsztatach w Teatrze Żelaznym w Katowicach, Teatrze Śląskim w Katowicach oraz Instytucie Działania w Mikołowie.

Na przestrzeni ostatnich lat zagrałam w spektaklach:

  • „Shirley Valentine” (reż. Piotr Wiśniewski),

  • “Sen Nocy Letniej” (reż. Dawid Kobiela) – komediowa rola Dupka przemienionego w osła, nagrodzona ogromnym humorem widowni,

  • „Damy i Huzary” (reż. Marta Marzęcka-Wiśniewska) – jako wyrazisty Rotmistrz,

  • “W potrzebie” (reż. Dawid Kobiela),

  • “Patoformy” (reż. Dawid Kobiela),

  • „Wesele Show” (reż. Wiktor Frankowicz) – na podstawie klasyki Stanisława Wyspiańskiego jako Radczyni,

  • „Bajki dla potłuczonych” (reż. Marta Marzęcka-Wiśniewska i Piotr Wiśniewski).

Mikołowianka od urodzenia.

Moja codzienna praca w branży spółdzielczej oraz dodatkowa działalność w sektorze finansów i ubezpieczeń to świat oparty na zaufaniu, audycie i procedurach.

Ta analityczna codzienność sprawia, że jeszcze mocniej doceniam emocjonalną wolność, jaką daje mi aktorstwo.

Prywatnie jestem szczęśliwą żoną i opiekunką energicznego czworonoga rasy jack russel terier.

Wolny czas spędzam w ruchu: na pieszych wędrówkach, rowerze, nartach i odkrywaniu nowych miejsc.

Wierzę, że teatr nie zna wieku – liczy się tylko autentyczność, zaangażowanie i ciekawość człowieka.

Monika Paprocka

Jestem z zawodu filologiem /tłumaczem z języka rosyjskiego z zamiłowania  aktorką i wokalistką. Jestem wychowanką Teatru Żelaznego. Można mnie zobaczyć w spektaklach:

  • „Grinch” (reż. Piotr Wiśniewski),

  • „Złota rybka” (reż. Piotr Wiśniewski),

  • „Trzy świnki” (reż. Dariusz Wiktorowicz),

  • „Sen nocy letniej” (reż. Dawid Kobiela),

  • „Patoformy” (reż. Dawid Kobiela),

  • „W potrzebie” (reż. Dawid Kobiela,

  • „(Nie)wypowiedziane” (reż. Dawid Kobiela,

  • „Tragiczny Show” (insp. twórczością Hanocha Levina , reż. Anna Gamrot)

Wystąpiłam także na innych niezależnych śląskich scenach, między innymi w Bytomiu w spektaklu:

  • „Koniec świata” , „Zbrodnia  jest kobietą” reż. Paulina Zdancewicz-Piotrowska) oraz w Gliwicach, w klasycznych produkcjach takich jak:

  • „Świętoszek” Moliera czy „Kopciuszek” pod patronatem teatru Wit-Wit.

Poza teatrem próbuję swoich sił również na ekranie, statystując i grając role drugoplanowe i epizodyczne w serialach, m.in. w „Rojst. Milenium” ;

w produkcji TVN „Detektywi”, a także Polsat „Na ratunek 112”.

Poza teatrem jej pasją jest taniec i muzyka włoska.

Nina Manijak

Człowiek ma dwa życia. To drugie zaczyna się wtedy gdy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno/ Konfucjusz.

Odkąd sięgam pamięcią właśnie tak się staram żyć. Doceniać drobiazgi, pracę, ludzi, którzy są blisko mnie, to, że jestem zdrowa, że mam wspaniałą córkę, rodzinę, przyjaciół, to, że mogę słuchać muzyki, obserwować naturę, przeżywać emocje, które potrafią u mnie sięgać zenitu gdy jestem na koncercie, spektaklu czy kinie.

Pisząc do Państwa te kilka słów zamyślam się na chwilę…. jaka ja właściwie jestem? I wychodzi mi, że mam bardzo duży diapazon emocjonalny. Jak przeżywam emocje to totalnie. Mocno kocham, szczerze się śmieję, czuję wdzięczność, wzruszam się do łez, złoszczę się też skrajnie, ale tych gorszych uczuć doświadczam coraz mniej, proporcjonalnie mniej do upływającego czasu.

Tak to też o mnie. Mam bardzo dużą świadomość upływającego czasu, czasu który wręcz gna na złamanie karku niewiadomo po co. Ta świadomość rodzi we mnie ogromny apetyt na to, żeby wszystkiego spróbować co w moim zasięgu, doświadczać dobrych chwil i starać się być szczęśliwym człowiekiem.

Tak też było z teatrem. Pewnego dnia roku 2021 pojawiła się na Facebooku zapowiedź warsztatów aktorskich w Teatrze Żelaznym. Aż mi ciarki z ekscytacji przeszły po plecach. Nikt wcześniej dla dorosłych nie organizował takiej możliwości spełnienia tego do czego mu odwagi brakło w młodych latach.

I tak ruszyła ta przygoda, której ciąg dalszy widzicie śledząc losy Stowarzyszenia założonego przez 11 Szalonych. Wszyscy jesteśmy wychowankami Teatru Żelaznego lub Teatru Damier pod kierownictwem Pauliny Zdancewicz-Piotrowskiej. Ukończyłam również sześciomiesięczny kurs wokalny w szkole muzycznej Metro pod kierunkiem Estery Sławińskiej.

Oto mój skromny dorobek w świecie kultury:

  • „Tragiczny show” — reż. Anna Gamrot. Spektakl warsztatowy prezentowany podczas licznych, biletowanych występów w MDK,

  • „Podpucha” — reż. Anna Gamrot. Spektakl warsztatowy w Teatrze Żelazny,

  • „Shirley Valentine” — reż. Piotr Wiśniewski,

  • „Koniec Świata” — reż. Paulina Zdancewicz,

  • „Niebieskie Matki” — musical, reż. Wioletta Malchar-Orynicz,

  • etiuda filmowa „Czucie” wcieliłam się w postać choreografki.

Zawodowo związana jestem z branżą bankową.

Piotr Chlebda

Piotr Chlebda, 39 lat 40-latek w pełni kryzysu wieku średniego – co w moim przypadku oznacza, że zamiast sportowego auta kupiłem… kolejny bilet na spektakl (choć sportowe auta też kocham). Na co dzień prezes firmy transportowej. Ukończyłem warsztaty aktorskie Teatru Żelaznego, gdzie zagrałem w dwóch produkcjach w reżyserii Dawida Kobieli: „10 gniewnych ludzi" oraz „Sen nocy letniej". Byłem także uczestnikiem warsztatów Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego. Od tego czasu aktor Teatru Reduta Śląska z Chorzowa, gdzie występuję w spektaklach „Rajzentasza", „Igraszki z diabłem" i „Przycisk". Uzależniony od adrenaliny: wspinam się, latam na lotni i paralotni, jeżdżę na motocyklu i startuję w amatorskich rajdach samochodowych. Szczęśliwy nie-posiadacz dzieci, za to wielki miłośnik zwierząt. Kocham Sztukę, koncerty i sportowe auta. Cenię czasy i miejsce, w których przyszło mi żyć, i z życia staram się czerpać pełnymi garściami. Fan abstrakcyjnego i czarnego humoru – prywatnie: heteroseksualny biały mężczyzna.

Teatr to dla mnie to połączenie medytacji, adrenaliny i świateł reflektorów – miejsce, gdzie cisza przed burzą emocji smakuje jak start przed rajdem, a gra na scenie to jak lot na paralotni: niby kontrolowany, ale zawsze nieprzewidywalny. Najpiekniejsze jest to uczucie, że ktoś naprawdę Cię słucha. Że swoją grą, swoim aktorstwem możesz realnie wpłynąć na czyjeś życie – poruszyć, zmusić do refleksji, a czasem nawet sprawić, że ktoś wyjdzie z sali odrobinę inny, niż wszedł. Największą nagrodą jest dla mnie ta szczególna cisza na widowni – taka, w której słychać własne myśli – i brawa po spektaklu, które brzmią jak potwierdzenie: „było warto". Bo teatr to nie tylko zabawa w bycie kimś innym. To sposób na bycie bardziej sobą.

Weronika Porc

życiorys

Witold Żogała

Wierzę, że sztuka zmienia Świat. A jeżeli pozbawić powyższe stwierdzenie górnolotności, wierzę że sztuka może zmienić życie jednostki. Choć żeby się tak stało, czasami potrzeba szeregu zbiegów okoliczności.  I bezczelnie powiem, że jestem tego przykładem. Bo jakby wyglądało moje dalsze życie, gdybym w wieku 7 lat nie dostał w prezencie magnetofonu szpulowego ZK-140, na którym przypadkowo zarejestrowałem nadawaną w radio dyskografię Led Zeppelin (i The Yardbirds). Muzyka Zep wpasowała się idealnie w rodzącą osobowość buntownika, a przede wszystkim wskazała kierunek muzycznych i artystycznych poszukiwań. Wcześniej też zafascynowałem się radiem. Z niecierpliwością czekałem na audycje Tomasza Beksińskiego, Piotra Kaczkowskiego czy Marka Gaszyńskiego, będące przepustką do muzyki zza żelaznej kurtyny. Czasami wypisywałem na swoich sztandarach naiwne hasła : „być jak Jim Morrison” czy „żyj szybko, kochaj mocno i umieraj młodo” , by w końcu dojść do wniosku, że sens buntu jest w haśle Franciszka Walickiego który znalazł nazwę dla śląskiej grupy rockowych wirtuozów czyli SBB – Szukaj Burz Buduj. Dotarło do mnie, że sedno buntu nie leży w destrukcji ale kreowaniu lepszej rzeczywistości. Moja miłość do rock’n’rollowych wariatów jest niezniszczalna i po latach sam zasiadłem za radiowym mikrofonem, tworząc audycje „Muzyka z zębem” (wspólnie z Kamilem Durczokiem) w studenckim radio Egida, a później „Muzyczny Grajdołek” w Proradio i Rock Time Radio a obecnie „Muzyczny Rollercoaster” w Rockserwis.fm.

14 stycznia 1980 roku między godziną 20:30 a 22:00 pokochałem teatr. Wtedy w Telewizji Polskiej nadano spektakl „Igraszki z Diabłem” w reżyserii Tadeusza Lisa. Do głowy mi nie przyszło, że pół wieku później sam zagram rolę Marcina Kabata w inscenizacji przygotowanej przez Mirosława Neinerta w  Teatrze Reduta Śląska. Żeby do tego doszło, to wcześniej kilka lat spędziłem w Teatrze Żelaznym ucząc się trudnego, aktorskiego fachu uczestnicząc w warsztatach teatralnych. I machina poszła w ruch. Dziś z grupą fantastycznych osób tworzymy „coś” wspaniałego. Coś co zmienia nasze życie i jestem pewien że ten entuzjazm wykorzystany w przedstawieniach,  zainspiruje widzów do refleksji, być może do życiowej metamorfozy , a z pewnością  dostarczy rozrywki, umilając tak zwany szary dzień .

I pomyśleć że wszystko zaczęło się od magnetofonu szpulowego ZK-140…..

Kontakt